W obszarze majątku trwałego i WNiP największe ryzyko nie leży w samym „opisie składnika”, tylko w tym, czy informacje o nim domykają się pomiędzy trzema rejestrami: ewidencją środków trwałych i WNiP, księgą główną (oraz księgami pomocniczymi) i rozliczeniem podatku dochodowego. Przez lata wiele firm funkcjonowało w modelu, w którym ewidencja była prowadzona „dla amortyzacji”, księga główna była prowadzona „dla sprawozdania”, a CIT domykano „korektami na koniec”. Przy JPK_CIT i raportowaniu danych „po składniku” taki model staje się niebezpieczny, bo nie daje odtwarzalności: nie wiadomo, skąd wzięła się wartość, dlaczego odpis ma taką wysokość i w jakim momencie zaszło zdarzenie, które to zmieniło.
W tych instrukcjach porządkujemy dwa kluczowe fakty: Rachunkowość i podatki to dwa porządki prawne, więc różnice bilansowe i podatkowe są dopuszczalne i często naturalne. Dopuszczalność różnic nie zwalnia z obowiązku, aby były one policzalne i wyjaśnione regułą, a nie „pamięcią osoby”. JPK wymaga właśnie tej policzalności. Dla tego samego składnika firma zwykle ma co najmniej trzy zestawy informacji: wartości i odpisy w ewidencji, zapisy w księdze głównej, wartości i odpisy podatkowe. Jeżeli te trzy warstwy nie mają wspólnego klucza (identyfikator + dokumenty + daty), firma z czasem zaczyna „uzgadniać sumy”, a nie uzgadniać składniki. To działa tylko do chwili, gdy trzeba...Chcesz dowiedzieć się więcej?
Dostęp do pełnej treści materiałów wymaga subskrypcji. Dołącz do naszej społeczności już dziś!
Subskrybuj teraz